fbpx

Skoro „Bóg uwielbia ruch”…

SKORO „BÓG UWIELBIA RUCH” TO NA PEWNO I ON SAM DOCENI GENIUSZ MAĆKOWIAKA, A MY MAMY NIEBYWAŁĄ OKAZJĘ ZOBACZYĆ TĘ SZTUKĘ (PRZEZ DUŻE „S”) NA WŁASNE OCZY, W KTÓREJ AKTOR PRZENOSI NA NAS SWOJE EMOCJE. / Dawid Nawrocki, StacjaKultura.pl

„Niżyński ” po wstał w 2005 roku i miał być pokazany zaledwie kilka razy.

Kamil Maćkowiak przyszedł do dyrektora Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi, Waldemara Zawodzińskiego z propozycją adaptacji „ Dziennika” wybitnego tancerza. Tekst wydał mu się ze wszech miar wart realizacji, ale obaj założyli, że ze względu na mroczność i skomplikowaną tematykę monodramu, nie uda się na dłużej włączyć go do repertuaru teatru. Jednak Maćkowiak „znalazł w dziennikowym meta języku Niżyńskiego ekspresję, kod ruchowy, rytm mówienia, poruszania się” (Stefan Grajewski, Głos Wielkopolski), „zmierzył się z postacią, której wykreowanie wymaga reakcji na wszelkich płaszczyznach wrażliwości ( …) i wygrał ” (Renata Sas, Express Ilustrowany).

„Niżyński” zawładnął sercami widzów na wiele, wiele lat. Powstał spektakl, o którym wielu mogło powiedzieć: „najpiękniejszy teatr jednego aktora jaki widziałem w życiu” (Witold Kobyłka, Dziennik Teatralny).

W lutym 2018 roku, po trzynastu latach od dnia pierwszego pokazu spektaklu na scenie Teatru Jaracza w Łodzi, odbyła się premiera płyty DVD – wyjątkowego, ekskluzywnego projektu zamykającego historię tego niezwykłego, kultowego dla wielu spektaklu. W ciągu 13 lat odbyły się setki pokazów, kilka pożegnań i trudno nawet zliczyć ile – na życzenie jego wielbicieli – powrotów „Niżyńskiego” na scenę. Spektakl zdobył kilkanaście nagród na polskich oraz międzynarodowych festiwalach i został zagrany ponad 300 razy. Doczekał się realizacji w języku angielskim i rosyjskim, a angielska wersja spektaklu przyniosła odtwórcy głównej roli Nagrodę Mediów Thespis Media Award podczas Międzynarodowego Festiwalu Monodramów w Kilonii.

Był prezentowany na najznamienitszych scenach w Polsce i zagranicą, gościł między innymi w Teatrze Wielkim w Poznaniu, w Teatrze „Bałtycki Dom” w Petersburgu, w Centrum Meyerholda w Moskwie, Teatrze Carskim w Helsinkach, Operze Bałtyckiej w Gdańsku oraz w Teatrze Narodowym w Warszawie.

Na dłużej zagościł w stołecznym Teatrze Polskim im. Arnolda Szyfmana. Po bez mała dwuletniej współpracy, w ramach której odbyło się ponad 30 pokazów spektaklu, Kamil Maćkowiak otrzymał list gratulacyjny od dyrektora tej sceny Andrzeja Seweryna, w którym czytamy między innymi: „Pamiętam emocje, jakie mi towarzyszyły kiedy oglądałem Pana w roli Niżyńskiego po raz pierwszy. Pamiętam też moje poruszenie, kiedy widziałem te same emocje odbijające się na twarzach widzów, którzy dziękowali Panu za spektakl owacjami na stojąco, a było tak nie raz i nie dwa”.

Zawsze prezentowany przy nadkompletach publiczności, zawsze owacyjnie przez nią przyjmowany, wywołujący emocje jakich nie doświadcza się często. Rola Kamila Maćkowiaka porównywanego do Krystyny Jandy w spektaklu Maria Callas, została nazwana „najpiękniejszym teatrem jednego aktora”, „niewiarygodnym pokazem aktorskiej siły”, w którym jego „genialna gra aktorska i taniec stworzyły poruszające, sięgające granic wytrzymałości, przeżycie teatralne” (Sabine Tholund, Kilońskie wiadomości, Niemcy).

Tak pisali krytycy, a uwielbiająca to przedstawienie publiczność domagała się, by bóg tańca, Niżyński, raz, i jeszcze raz, i jeszcze raz, i kolejny raz pojawiał się na scenie… By tak mogło się stać, trwały stresujące przygotowania, których świadkami nigdy Państwo nie byli – treningi, praca nad tekstem, ostatnie poprawki techniczne. Emocje widoczne na scenie znajdowały ujście i poza nią.

Właśnie dzięki tej oddanej, wiernej publiczności monodram w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego, z wybitną rolą Kamila Maćkowiaka, doczekał się swej adaptacji telewizyjnej, co ciekawe, był także przedmiotem wielu prac naukowych. Ostatnie pokazy „Niżyńskiego” połączone z premierą płyty DVD odbyły się w lutym 2018 roku w Teatrze Nowym w Łodzi. Wtedy po raz ostatni „Maćkowiak i Niżyński stali się jednością” (Dawid Nawrocki, stacjakultura.pl).

DOŁĄCZ DO NASZEGO NEWSLETTERA